vimo
vimo
polecane strony: + fotografbielsko.com + JIBBINFO + VIMO + prongclothing + sb53 - skimboards + 44 + destroyer + frytka + szymon slopek + ziutex + adas + rafi + sidzej + mutek + mateos + aram + blazej + menelamk + alik + pinkas + marcelina + przem + MMogien + monia + patryko + sprzedam + herman + vampir + stozek + maxBMX + mareczek + dubiel + wwtek + pablo + ivon + frogblog + cubalibrealkoholiks + mili + tojmek + BartekPogoda

2009
styczen luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpien wrzesien pazdziernik listopad grudzien

2008
styczen luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpien wrzesien pazdziernik listopad grudzien

2007
styczen luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpien wrzesien pazdziernik listopad grudzien

2006
styczen luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzien

2005
grudzien listopad pazdziernik

pan ze zdjęcia poniżej...Antonio Antek Banderas aka Desperados po raz pierwszy na blogu...
Brawo Kasia!!
podobno byla gdzies Melanie Griffith, Julia Roberts, Ryan Murphy i sam Woody Allen ale jakos tylko Antek mie sie napatoczył...
moze temu ze nie pojechalem tam na festival hyhy tylko na lapanie fal...
w kazdym razie gdybyscie slyszeli te krzyki i piski fanek - szok!!
tymczasem Antek wydal mi sie zwyklym szaraczkiem w garniaku hyhy






oczekujace fanki...pelny przedzila wiekowy...




kim jest pan na zdjeciu ktorego wszyscy usiluja sfotgrafowac...
ci ktorym osobiscie mowiem nie biora udzilu w zabawie hyhy





no i tak...sa gory ze szytami powyzej 2600m npm ...jedziesz 50 km i sa miejscowki takie jak ta...
San Vicente de la Barquera...





Cabaña Verónica (2.325 m) i ksiezyc jak na dloni....




18 wrzesnia...Hiszpania i Picos De Europa...dotarlismy...jak widze gory to od razu czuje sie lepiej...
podobno ze wzgledu na bliskosc Atlantyku pogoda zmienia sie tu jak w kalejdoskopie...
z tego co zdazylem zauwazyc to chyba cos w tym jest...
jutro z rana atakujemy...







17 wrzesnia...Bordeaux....wreszcie, w koncu wakacje...i co i jestem mega przeziebiony...do tego pogoda mimo iz jestemy sporo na poludniu ciagle bardziej brytyjska niz francuska...
do miasta wchodzimy od jakiejs mniej zacnej strony, wedlug przewodnika sporo sie tu zminilo na lepsze od jakiegos czasu...az strach sie bac co bylo wczesniej...
na dzien dobry wita nas huczny przejazd mlodej pary z Maroka...jest se lekka flara....
pozniej bylo juz tylko lepiej...elewacje kamiennic jakby pojasnialy a uliczki nabraly przestrzeni...
pojawily sie urocze restauracje i liczne knajpki...podobno z tego wlasnie slynie Bordeaux...
mysle ze kiedys jeszcze tu wroce w lepszym stanie zdrowotnym i pogodowym:]













Zielnia na francuskiej dzielni...




miotał mną mały szatan....

p.s.
dzieki za fote Arbuz...




niedziela w paryżewie...upal jak jasna cholera...chyba pierwszy taki weekend tego lata...


śpiące słonie i trzymające sie za dłonie...




...




misja - brzydkie kaczątko....








naparawa spustu migawki canon 20D - shutter contact problem repair

po tym jak ten sposob z przelewaniem przez aparat izopropanolu nie zadzialal, postanowilem zakupic odpowiedni zestaw srubokretow i osobiscie odszukac spust,
zgodnie ze znalezionym na youtubie filmikiem ...ciekawa przygoda...niezmierenie pouczajaca, a co najwazniejsze skuteczna...
w sumie podczas calego zabiegu nic mnie tak nie zaskoczylo jak moment kiedy zobaczylem ogromny napis SONY na wyswietlaczu LCD hyhy
teraz zostaje mi tylko dorobic kluczyk do ustawienia luster AF i raz na zawsze pozbyc sie back focusa,
ktory gnebi mnie od kilku lat....po przerobieniu operacji spust wydaje sie to niczym ale czas pokaze hyhy








Ola i Grzegorz Pacek - po raz pierwszy na blogu:]
zatem....na rok przed 30 Bro...sto lat i co tylko....i oby jak najwiecje takich chwli jak tamtego dnia:]
najleprzego!!
p.s. sorry ze z lekkim poslizgiem ale przeciez nasz mnie nie od dzis:]





McDonald's Beauvais- Orzel Dziara Bielik melduje poslusznie ze wyladowal w żabolandii...
co prawda dwa dni pozniej niz bylo w planie ale co tam..
to byla szalon noc, a raczej caly tydzien...dzieki wszytkim tym ktorym udalo sie ze mna spotkac,
jak by nie bylo to byl jeden z trudniejszych pobytow w kraju odbyty z wielkim deficytem czasowym...
i to pomimo tego ze spedzilem w bb caly tydzien, choc jak policze nieprzespane noce to prawie 2 tyg hyhy
wazne, ze wszystko dobrze sie skonczylo i ze koniec koncow spokojnie dolecialem do celu....
szkoda troche ze nie udalo sie wskrzesic spustu migawki w moim canonie....ale nie poddam sie tak lawto:]
kiedy nastepna wizyta??? nie wiem... ale mimo wszytsko wolałbym, zeby odbyla sie w nieco innych okolicznosciach
ok...czekam az otworza tą jadalnie, zapodam sniadanie i cisne na stopa...
bo i czemu nie skoro tak pieknie swieci slonce...

p.s.szkoda tylko ze nie udalo sie wskrzesic spustu migwki w moim





Julia Sateja...po raz drugi na blogu....winietowane zdjecie po raz pierwszy na blogu...
zdjecie zrobione pokretlem on/off...nie po raz pierwszy na blogu....
musze sprobowac naprawic ten spust...musze kupic izopropanol i uruchomic srubokrety...
dobranoc...





idzie idzie!! PODBESKIDZIE!!